piątek, 25 listopada 2016

Leśne wyciszenie

Niezależnie od pory roku i pogody spacer po lesie wspaniale działa na moją psychikę.
Las potrafi totalnie zresetować umysł, śmiem twierdzić, że żaden psycholog i psychiatra nie jest w stanie mu w tym dorównać :)

A Wy, kiedy ostatnio byliście w lesie?

piątek, 11 listopada 2016

Kwintesencja listopada

Według mnie to najsmutniejszy miesiąc w roku... Listopad w całej okazałości.
Chociaż...  Jego smutek potrafi być piękny. Czy też to czujecie? :)






























poniedziałek, 7 listopada 2016

Zamyślona pani

Jest coś magicznego w manekinach. Fascynują mnie przeokropnie. Choćby działa się dziejowa zawierucha, one pozostają spokojne i niewzruszone. Niby ludzka postać, a żadnych emocji. Albo odwrotnie, zdają się niezmiennie przeżywać to samo.
Lubicie manekiny? Przyglądacie się im? Zastanawiacie się czasem, co by się stało, gdyby ożyły? :)


Manekin z Muzeum Nowoczesności w Olsztynie, siedzi sobie w zabytkowej windzie i czeka na kurs. Cierpliwie, oczywiście ;)

niedziela, 30 października 2016

Strrraszny dzień!

Przerażająco udanego Halloween Wam życzę!
PS. Nie obchodzę, ale nastrój mi się udzielił ;)


poniedziałek, 24 października 2016

czwartek, 20 października 2016

Wyciszenie

I nastała jesienna cisza...


poniedziałek, 10 października 2016

Placek cioci Krysi i 4 lata na bloggerze :)

Tak, właśnie odkryłam, że teraz, w październiku, mijają 4 lata odkąd prowadzę bloga. Jeju, jakby to było niedawno, a jednak szmat czasu :))

Placek jest właśnie taki, jak październik - pachnie śliwkami i cynamonem, jest syty i powoduje senność, jak za dużo go zjemy ;) Oczywiście żartuję, jest to półkruche ciasto z kruszonką i dodatkiem owoców, w tym przypadku śliwek. Jednak można je robić z innymi dodatkami, jest pod tym względem uniwersalne. Pyszniutkie do kawy czy herbaty, poprawia nastrój, a nawet - nie boję się posunąć dalej w swoich obserwacjach - leczy jesienną chandrę! Tak, tak, takie rzeczy się zdarzają :)

A skąd nazwa? Ano stąd, że przepis dostałam od cioci Krystyny, która to ciasto robi namiętnie i u której oczywiście smakuje ono najlepiej :)
Wybaczcie, że nie mam zdjęcia w przekroju, ale nie zdążyłam go zrobić ;))

A więc na ciasto potrzebujemy:
  • 3 szklanki mąki
  • 1 kostkę margaryny (zimna, z lodówki)
  • 3 duże jajka (zimne)
  • 3/4 szklanki cukru (można dać mniej, jeśli wolicie bardziej dietetyczną wersję)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • ok. 0,5 kg śliwek, najlepiej dojrzałych, słodziutkich węgierek (ale mogą być jabłka, gruszki, maliny, truskawki, co tam wpadnie Wam w ręce)

Śliwki przekrajać na połówki i wyjąć z nich pestki.

Przygotować foremkę (u mnie była to forma prostokątna o wymiarach 25x38 cm) - nasmarować ją tłuszczem lub po prostu wyłożyć papierem do pieczenia.

Do dużej miski wsypać mąkę, dodać pokrojoną w kostkę margarynę. Nożem pociachać margarynę na mniejsze kawałki mieszając jednocześnie z mąką. Dodać jajka, cukier, cukier waniliowy i proszek do pieczenia. Zagnieść ręką zwarte ciasto. Uformować kulę i odciąć z niej 1/3 ciasta, które można schować do lodówki na czas wylepiania foremki. 

Wykleić formę 2/3 ciasta, a na wierzchu gęsto powtykać śliwki skórkami do dołu i posypać je cynamonem (można go nie żałować). Z pozostałej 1/3 ciasta palcami odrywać małe kawałki i układać je na śliwkach, to właśnie będzie kruszonka. 
Ciasto piec ok. 45 min. w 180 st. C (góra-dół).
Dobrze jest sprawdzać, czy ciasto się za bardzo nie spieka, bo jeśli tak to trzeba je piec krócej. 

Gdy placek ostygnie można go posypać cukrem pudrem, niech będzie jeszcze bardziej miły dla ciała i duszy ;)

Pozdrawiam Was ciepło i przesyłam dużo pozytywnej energii!

sobota, 8 października 2016

Cytat na dziś

Idź swoją drogą, a ludzie niech mówią, co chcą.  
Dante Alighieri

wtorek, 4 października 2016

Spacerowo i jesiennie

Jedne z ostatnich ciepłych dni łapane aparatem, który zaczyna szwankować... Ech, nic nie jest wieczne.

Pocałujesz żabkę? Te usteczka aż się o to proszą ;)


Przyjemnie powygrzewać się na słońcu, tym bardziej, że coraz mniej będziemy go mieć przez najbliższe miesiące.


Słoneczko zatopione w wodzie, muskane gałązkami wierzby... Mogę się na to gapić godzinami :)

niedziela, 11 września 2016

Leniwe migawki

Kolorowe parasole rozwieszone nad głowami przechodniów w Lesznie. Od razu się człowiek rozwesela :)



Pruskie baby w Olsztynie, też kolorowe.






Nad jeziorem Krzywym w Olsztynie.




W drodze...


Trawa przesłania mi świat (nie kłamię, jest wyższa ode mnie!) ;)





Na kajaku fajnie jest :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...