wtorek, 28 stycznia 2014

Pomieszanie zmysłów

Wiecie, że istnieje coś takiego jak synestezja? 
Według  Wikipedii "Synestezja  w psychologii – stan lub zdolność, w której doświadczenia jednego zmysłu (np. wzroku) wywołują również doświadczenia charakterystyczne dla innych zmysłów, na przykład odbieranie niskich dźwięków wywołuje wrażenie miękkości, barwa niebieska odczuwana jest jako chłodna, obraz litery lub cyfry budzi skojarzenia kolorystyczne itp."

Ciekawa przypadłość, na którą cierpię od dziecka i do niedawna nie wiedziałam, że to ma swoją nazwę ;)
Tak więc dla mnie litera K jest srebrna (i taki kolor najczęściej widzę, gdy czytam lub słyszę słowo zaczynające się na literę „k”), litera M jest bordowa, a np. P granatowa. Niekiedy słysząc jakieś słowo zapamiętuję tylko jego kolor i mam potem problem z przypomnieniem go sobie (np. imienia). Czasami jest tak, że jakiś wyraz kojarzy mi się z czymś zupełnie innym, np. imię Michał to dla mnie wielka czerwona poduszka z pierzem w środku, piątek jest zielony, a kubek jest z kamienia ;)


A więc mam swoje własne skrzywienie psychiczne ;) 
Kto jeszcze to ma, ręka do góry! 

50 komentarzy:

  1. Nie pomieszanie, a zamieszanie - powiedziałabym;) A czy mam skrzywienie? Oczywiście! Podobno każdy ma - tylko nie każdy jest zdiagnozowany:))
    P.S
    A jak widzisz Monika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli każdy ma swojego świra ;))
      Monika to dla mnie czerwony fartuszek a czasem czerwona krótka sukienka :))

      Usuń
    2. Czerwień powiadasz dla Moniki...Może być, zwłaszcza "krótka". Chociaż ja jestem z tych, które wolą niebieski :)

      Usuń
  2. "np. imię Michał to dla mnie wielka czerwona poduszka z pierzem w środku" bo Michały to takie milusie miśki ;) hem czerwony do czerwonego ciągnie ;d dwa ogniste temperamenty :) i fartuszek i krótka sukienka do mnie pasuje :) piękne zdjęcie !
    Ja trochę zaniedbałam otoczenie bo magisterka się pisze, została mi analiza, podsumowanie, zakończenie i wstęp. Jeszcze trochę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. mogę zdjęcie sobie skopiować ? :)

      Usuń
    2. No właśnie, popatrz, może coś w tym moim pomieszanym widzeniu jest :)))
      Moniko, co do zdjęcia to oczywiście możesz :)
      I magisterkę pisać, ładnie aby! ;)))

      Usuń
    3. dziękuję ;)
      pisze się pisze ! :):*

      Usuń
  3. Ja mam tylko pewne symptomy. Od czasu do czasu.
    Piękne zdjęcie.
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dziękuję i również pozdrawiam Panią Wiewiórkę :)

      Usuń
  4. Nie mam zielonego pojęcia. Ale to ciekawe, bo mi miejsca kojarzą się z zapachami albo własnie kolorami..czy to ułomność? chyba nie..A może masz jakiś dar i przez to jesteś bogatsza w doznania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nazwałabym tego ułomnością, raczej po prostu cechą :) Czasami mamy różne skojarzenia z jakimiś sytuacjami i to nie jest to samo, co synestezja. Ale jeśli odbierasz jakieś doznanie zmysłowe i automatycznie odbierasz je również innym zmysłem to jesteś synestetykiem :)

      Usuń
  5. ja czegoś takie nie posiadam, ale fajne masz zdolności jak się okazuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się do niedawana wydawało, że wszyscy tak mają :))

      Usuń
  6. Pierwszy raz słyszę o czymś takim i choć nie mam podobnych Tobie skojarzeń, zaczynam się zastanawiać.
    Widzę bowiem stany emocjonalne w barwach, zostają mi też w głowie barwy i faktury tych stanów. Sny mam też zawsze kolorowe.
    Tak jak pisze Mażena, zawsze też czuję zapachy i smaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, może też masz tę samą "przypadłość" co ja, poobserwuj swoje doznania :)

      Usuń
  7. Ciekawe :) Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale faktycznie czasem jakieś imię czy nazwa kojarzy się z kolorem lub zapachem..Ale Twoje skojarzenia są niezwykłe, takie fajne pomieszanie :)A z czym kojarzy Ci się Anna i Andrzej? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Litera A jest dla mnie żółta. Anię widzę jako żółty kocyk, taki miękki i miły, a czasami kojarzy mi się z zasłoną w oknie, też żółtą (Ania jest bardziej jak kocyk, Anna jak zasłona) :) Za to Andrzej to... kawał drewna, coś jak pień, zdecydowanie twarda rzecz ;)) Ale jak patrzę na Twojego Andrzejka to widzę batonik czekoladowy, rozkoszny, słodki i uzależniający ;)))

      Usuń
    2. Ależ się uśmiałam :-) Ale tak pozytywnie, że jestem kocykiem :-) Nigdy wcześniej o tej przypadłości nie słyszałam :-)

      Usuń
    3. :)))
      Ja też długo o niej nie wiedziałam i wydawało mi się, że to normalna rzecz :)

      Usuń
  8. Nie mam takiej przypadłości ale ciekawe to :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie wtedy, gdy zapamiętuję obraz a zapominam, z czym go skojarzyłam ;)

      Usuń
  9. Takich ciekawych skojarzeń nie mam, ale zainteresowało to mnie i muszę pomyśleć,bo może mam inne :). Dodałaś do swoich skojarzeń bardzo ładne zdjęcie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      A jak się okaże, że masz jakieś ciekawe skojarzenia to koniecznie napisz o nich :))

      Usuń
  10. Takowej skłonności nie mam, ale nie twierdzę, że jestem w pełni normalna. Cierpię dość często na tzw. paraliż przysenny. Mało fajne zjawisko, ale przyznam, że idzie się przyzwyczaić;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam właśnie, co to jest i przyznam, że czasem też to miewam, szczególnie podczas zasypiania, a najczęściej, gdy zrobię sobie drzemkę w ciągu dnia, wtedy męczą mnie różne dziwne doznania...
      No tak, to jestem bardziej pokręcona, niż mi się zdawało ;)
      Pozdrawiam drugą pokręconą! ;))

      Usuń
  11. To w takim razie mi się imię Krzysztof - kojarzy z czarną du...ą. Każdego jakiego znam to beznadziejny porzypadek, ale pewnie nie ma to nic do rzeczy z Twoimi skojarzeniami:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, to nie ten rodzaj skojarzeń, ale co do Krzyśków to ja mam odwrotnie, znam kilku i wszyscy są bardzo w porządku :)

      Usuń
  12. Niesamowite! :) najbardziej podoba mi się interpretacja "Michała", tak ma na imię Mój Mąż hihi :) więc uśmiechnęłam się od ucha do ucha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyno, wszak Michały to fajne chłopaki ;))

      Usuń
  13. pewnie jakieś też mam, ale się nie przyznam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wpadłam tu przypadkiem a już tyle rzeczy się dowiedziałam. Naprawdę coś takiego istnieje? Mi zawsze Litera M kojarzyła się zawsze z kolorem czerwonym, ale nie byłam świadoma, że tą przypadłość można jakoś nazwać.
    Bardzo ciekawe posty piszesz :)
    Podoba mi się Twój blog i zostanę tu na dłużej.

    Pozdrawiam
    MS
    I-am-Journalist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz Magdo, od dziś wiesz już, że masz jedną przypadłość więcej ;))
      Dziękuję za miłe słowa i bardzo się cieszę z Twojej wizyty :)

      Usuń
  15. Jak dla mnie to wspaniała zdolność widzenia więcej niż tylko literki i oklepane znaczenie. To teraz wiem dlaczego tak Ci świetnie wychodzą zdjęcia w postprodukcji, to połączenie kolorów, rozmycia, świetny wybór tła do pierwszego planu... tak jak na tym zdjęciu! :)))
    A moje imię jak widzisz? :)
    Mam pewne skrzywienie psychiczne, ale u mnie to tylko negatywne doznania to dostarcza. Mam nadzieję, że wkrótce się tego pozbędę i zapomnę, że przez to pzechodziłam.
    Miłego dnia Kasiu :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Magdo, nie wiem, czy to stąd tak mam ze zdjęciami, ale kto wie, co tam w człowieku siedzi. Jak widać można się samemu zaskoczyć pewnego dnia ;)
      Magda w mojej głowie brzmi jak... beczułka z winem a czasem coś na kształt bochenka chleba, bardzo przyjazne skojarzenie, przynajmniej dla mnie ;)) Natomiast Magdalena to jak powiewająca na wietrze ciemnoczerwona tkanina welurowa.

      Usuń
    2. Piękna ta Magda:) a Jadwiga Kasiu??:)))))))))

      Usuń
    3. Takiego "skrzywienia" to raczej nie mam:)ale na pewno mam inne:)

      Usuń
    4. Igo, każdy jakieś ma ;))
      Jadwiga... Mam sentyment do tego imienia, bo tak nazywała się moja babcia... Z tym imieniem kojarzy mi się kolor fioletowy (i kosz słodkich śliwek :))

      Usuń
    5. Hihi, jak trafnie. Beczułka z winem i pajda chleba zawsze mi się z rubasznością kojarzy, a rubaszności u mnie sporo po tacie. Kiedyś tego nie lubiłam, ale cóż robić, z genami się nie wygra. A ciemną czerwień lubię bardzo. :*
      Co do śliwkowej kobiety to też to pasuje do Igi, jak ulał. :)))

      Usuń
    6. Hi, hi :)) Dziwi mnie, że te moje skojarzenia mogą być tak trafne, ale i cieszy :))
      Madziu, koniecznie pokaż tę swoją rubaszność :))))))

      Usuń
  16. Wow, niezła jesteś :). Ja takiego skrzywienia nie mam, ale za to jestem szczęśliwą posiadaczką miliona innych :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też mam swoje, ale nie są takie fajne, jak Twoje:) Rzeczy i litery mi się też kojarzą z różnymi rzeczami, dźwiękami i kolorami, ale nie myślę, że tak intensywnie jak Tobie. Mnie zawsze coś przywodzi po prostu na myśl coś innego, ale nie myślałam o tym do tej pory:D
    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu nie są fajne? Aga, tego się nie da zmierzyć, nie deprecjonuj swoich odczuć :)

      Usuń
  18. Dla wielu kompozytorów każdy dźwięk ma barwę / i to dosłownie / Muzyka jest dla nich barwnym obrazem.
    Jeden z moich synów cierpi na autyzm. Wiele bodźców zmysłowych odbiera zupełnie odmiennie od zdrowych ludzi. Czasem mam wrażenie, że miewa reakcje zbliżona do tych wywoływanych przez synestezję u innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy autyzm i synestezja mają to samo podłoże, ale coś w tym jest, dlatego tak trudno zrozumieć reakcje chorych dzieci.
      Życzę Ci dużo siły w walce z chorobą synka...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...